Modlitwa różańcowa jest szkołą cnoty, szkołą życia prawdziwie chrześcijańskiego. Czyż bowiem można nie doznać wzruszenia, czyż można niczego się nie nauczyć patrząc na Maryję, rozkoszując się Jej cnotami i przyglądając się pięknu Jej życia? Rozważając Jej skromne, pokorne, pełne miłości Boga i człowieka życie - czyż można nie zapalić się do naśladowania Jej cnót? Odmawiając Różaniec patrzymy na Maryję bliską nam swymi radościami, które są zarazem radościami Jezusa. Patrzymy na Nią bliską nam swoim bólem, gdy przeżywała mękę i śmierć Syna. Wpatrujmy się w Nią, przeżywajmy razem z Nią wszystkie tajemnice Jezusa i Jej samej, a wtedy jeszcze bardziej Ją poznamy i pokochamy. Serca zaś nasze przeniknie Jej uczucie, Jej ciepło i Jej siła. Nauczy nas we wszystkich kolejach naszego życia powtarzać za Sobą: “Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38). A wtedy wszystko wyda się nam łatwe i proste.
W jakiej szkole nauczyliśmy się myśleć, mówić, modlić i stawać się ludźmi? Na kolanach naszych matek, które szczebiotały do nas językiem dziecka ucząc nasze usta mowy i modlitwy, a dając słowa budziły w nas myśli i uszlachetniały serca. A przy tym ta najważniejsza szkoła życia była równocześnie najłatwiejszą, bo dziecko nie męczy się nauką i łatwo ją zdobywa, gdy nauczycielką jest matka. W szkole Maryi, naszej Niepokalanej Matki, łatwo i szybko nauczymy się być prawdziwymi chrześcijanami, myśleć po chrześcijańsku i stawać się dziećmi Bożymi. Nauczymy się tego wpatrując się w Maryję w piętnastu tajemnicach różańcowych, w piętnastu obrazach Jej świętego życia, w obrazach radości, cierpienia i chwały. Wpatrując się w Niepokalaną, łatwo nauczymy się Jej cnót. A wiemy, że prawdziwe nabożeństwo do Maryi polega nie tyle i nie tylko na uczuciowym nastawieniu do Niej, ale przede wszystkim na trosce o naśladowanie Jej cnót.