Ustawa z dnia 2 marca 2000r.(zawarta w Dzienniku Ustaw 2000. nr 22 poz. 2.) – ciekawa jestem ile z Was wie o co chodzi?? JA ile z was kupuje jakieś produkty przez internet??Taaak – w/w ustawa określa m.in. obowiązki sprzedającego, czyli sklepu internetowego oraz prawa jakie przysługują kupującemu czyli mnie i każdemu z Was. Określa, m.in., że mamy prawo do zwrotu każdego produktu zakupionego tą drogą w ciągu 10 dni z wyłączeniem np. książek, płyt CD, itp.
Ustawa jest nieco stara, bo rynek elektroniczny uległ sporym zmianom stąd mogą zdarzyć się sytuacje taka jak moja o której podzielę się z Wami.
Mam na imię Iwona, 25 lat, wyższe wykształcenie, pracuję i mieszkam w mieście wojewódzkim, mam przyjaciela, więc wydaje mi się, że jestem najnormalniejszą w Świecie kobietą.
Około rok temu, po rozmowach w gronie moich koleżanek o sprawach damsko-męskich jedna z nich pochwaliła się, że jej chłopak załatwia temat seksu w kilka minut, więc nie będąc z tego zadowolona kupiła sobie wibrator za pośrednictwem internetu. Jej zadowolenie z tej, według niej wtedy, prozaicznej zabawki przeszedł najśmielsze oczekiwania, więc dokupywała inne akcesoria do swej erotycznej.
Zarumieniłam się to słysząc, ale po przespanej nocy obok „męskiej, średnio czułej kłody” postanowiłam poszukać czegoś. Szczerze mówiąc to sam fakt wchodzenia na takie strony już powodował mocniejsze bicie serca. Szukałam, szukałam i znalazłam J Kupiłam sobie mały, kilkunasto centymetrowy wibrator. Zamówiłam. Otrzymałam po około tygodniu. Włożyłam baterię i rozpoczęłam zabawę nim. Było naprawdę przyjemnie J Po kilku tygodniach zamówiłam drugi, ale okazało się, że zamówienie nie było trafne – nie doczytałam rozmiarów i wibrator, który otrzymałam jak dla mnie był za duży. Postanowiłam zwrócić i okazały się schody, ponieważ sklep w którym dokonałam zakupu odmówił mi przyjęcia w/w produktu zasłaniając się wspomnianą na początku ustawą w której mowa podobno o artykułach o charakterze osobistym/indywidualnym/intymnym.Kłóciłam się, straszyłam róznymi instytucjami chroniącymi prawa konsumentów ale skutku to nie odniosło żadnego. Informacja ze znienawidzonego już przeze mnie sklepu była jedna – produkt nie podlega zwrotowi, ponieważ:1) ma charakter intymny;
2) sklep ma zasadę określoną w jego regulaminie, że nie przyjmuje jakichkolwiek zwrotów żadnych produktów erotycznych, gdyż ich producenci nie przykładają dużej wagi do zabezpieczeń i każdy może produkt zamówić, użyć i próbować zwrócić zasłaniając się czymolwiek mając za sobą niedoprecyzowaną i zamierzchłą już trochę ustawę z 2000 roku.
Pisali: „w erze chorób wenerycznych i innych przypadłości każda próba zwrotu produktu, który można wyjąć bez śladów jego otwierania z opakowania i użyć nie będzie rozpatrzona pozytywnie”.
Byłam wściekła na nich.
Wibrator leży gdzieś w kącie, w sumie nie wiem po co??
Należę jednak do osób dociekliwych i telefonicznie oraz e-mailem przeprowadziłam ankietę wśród podobnych sklepów z branży czy wszystkie tak robią jak ten. Każdy z kilkunastu odpowiedział, że przyjmie zwrot!!! Pisałam też do „nich” – odpowiedzieli wprost – nie przyjmujemy zwrotów!!!
Jak może jeden sklep odmawiać gdy reszta nie?
I wiecie co? A jak wszyscy inni mylą się? Przecież rzeczywiście wśród dziesiątek normalnych klientów może trafić się jeden, który użyje i zwróci. A jeśli przyjmą zwrot i odeślą później ten produkt mi i ja go użyję? Może nic się nie stanie…? Może…?
A może rzeczywiście takie działanie z ich strony ma sens!! Bronią nas klientów przed nieuczciwością wyjątków, mimo, że traktują wszystkich jednakowo!!! Inaczej się jednak chyba nie da.
Kupiłam u nich jeszcze później dwie rzeczy, otrzymałam gratis upominek i wiecie co, jestem zadowolona, bo jestem przekonana, że to co używam jest absolutnie nowe, nieużywane wcześniej bo nie pochodzi z przyjętego wcześniej zwrotu!!!
To nieprawdopodobne, ale doszłam do wniosku, że mają rację i mogę swoich/ich przekonań/zasad bronić J
Iwa