Zapytać też należy: miłość, która jest wszystkim, czym jest? Zapewne “miłość” jest jak tablica do zapisywania i zmazywania, to jak wieczna lekcja, w której zmieniają się uczniowie, a Mistrzem jest Byt. Ten Mistrz ma temperament kapryśnej pogody i temperaturę w skali od mroźnej nienawiści do wulkanu miłosnych szaleństw. Do skazywania na tułaczkę uczuć, przez niewolnictwo uczuć, do królestwa uczuć. Dziwna to Pani ta Miłość, dziwny to Pan, ten Mistrz żądzy, pokoju, wojny, dramatów i szczytów sztuki. Mówimy: ślepa miłość, głupia miłość, przewrotna, prawdziwa, piękna, niegodna, pełna, jasna, wyrafinowana, gorąca, łajdacka, cnotliwa, święta miłość - to niektóre z jej imion. Inną pieczęć humanizmu ma miłość do bliźniego w obozie koncentracyjnym, gdy za przyjaciela oddaje się swoje życie, inną zaś pieczęć ma miłość obrony, gdy drugi człowiek - będący wrogiem - zostaje zabity. Zapewne dążymy do doskonałości, do ideału, by delektować się myślą poety: „święta miłość nie jest żądłem”. Jednak nim człowiek w pradziejach zaczął monosylaby układać w dźwięki słowotwórcze i w ich sensie kodować informacje, nim wypowiedział uczucie “kocham“, długo pożądaniowy biologizm dominował nad rozumem i duchowością jako siłą określającą program życia człowieka. Nim człowiek wyćwiczył się w uwodzeniu słowami i magia gestów, tysiące lat ćwiczył się w sztuce zabijania, by zaspokoić głód, zapewnić byt gromadzie. Nim zaczął układać pieśń miłości, tysiące lat udoskonala! narzędzia obróbki skór, uprawy roli, uwieczniał na skalach pieczar wizerunki zwierząt i otaczającego go świata, którego nie pojmował. Mozę setki tysięcy lat temu któryś zakochany oparł maczugę o głaz i swej wybrance narysował na piasku serce przebite strzałą, co w poetyce uczuć oznacza zdobycie serca, zatem związek z drugim sercem. Tysiącleciami człowiek nie posługiwał się kołem, bo go me znał. Mając nad głową Słońce w kształcie koła, mając w zasięgu ramienia okrągłe pnie drzew, nie znal istoty kola jako narzędzia i środka transportu, koła jako jedni określającej, ze wszystko wraca do punktu wyjścia, jak to dziś odczytujemy w tybetańskim Kole Życia. Osobnik, mający przypominać postać wyprostowaną, kształtować “się” zaczął ewolucyjnie ponad 50 milionów lat temu. Dziś wiemy, ze najstarsze organizmy skamieniałe, odnalezione w Atryce Południowej i Ameryce Północnej naukowcy datują na 1 miliard lat i drugie znalezisko na…3 mld lat. Westchnąć można, ech, życie! Bez takiego oglądu ewolucyjnego rozwoju trudno odczytywać zapisy poetyki tak, by unikać myślowych spekulacji, gmatwających rzeczywistość. Przecież poezja jest życiem, jest czynem, bytem zarejestrowanym techniką znaku pisanego, ale jej źródło jest w człowieku, w jego systemie umysłowym i biologicznym kodzie genetycznym. Ona jest - ta zdolność do świętowania, manifestowania, do obrony.