Cześć Mariola! Czy Ty słyszałaś, że te Kaśka z pierwszej klatki schodowej otworzyła jakiś interes? Bo mnie się coś obiło o uszy. Wiesz – nie chcę plotkować, ale doszły do mnie słuchy, że ona w nosie miała lokalne meble biurowe. Warszawa jej się zamarzyła i tam po nie pojechała. No wiecie co! Jakby nie wiem jaki interes miała, też mi coś. Mogła sobie piękne meble biurowe u nas kupić! Wspierać naszych przedsiębiorców, a nie ganiać do stolicy, żeby kupić jakieś tam meble biurowe. Warszawa pewnie się śmiała, że po dwa krzesła i biurka przyjechała tyle kilometrów! Zośka z drugiego piętra to mówiła, że ten jej cały biznes to zwykłe biuro rachunkowe, a ona wymyśliła, że meble biurowe mają być w stylu amerykańskim. No brakowałoby jeszcze, żeby poleciała za ocean po biurko, ale byłby numer, cała ulica by się z niej śmiała. Mariola mówię Ci, już się ludzie śmieją, bo kupiła meble biurowe: – Warszawa, tutaj takich nie znajdziecie – mówiła, a tymczasem co – Krystyna poszła do naszego meblowego i co zobaczyła – te same meble biurowe, Toruń też ma najwidoczniej amerykańskiego dostawcę. Mówię Ci jaka afera była, jak to wyszło! Kaśka była cała czerwona i krzyczała: - To jakieś falsyfikaty przecież, każdy by się poznał, ale nie wy! Wy nie wiecie jak wyglądają amerykańskie meble biurowe! W dyskusję się włączył właściciel sklepu i dopiero się zaczęło! - Co też pani opowiada. W naszym mieście są takie same meble biurowe! Toruń ma tego samego dostawce, co i Warszawa, Zielona Góra, Poznań i wiele innych miast. Nie życzę sobie, żeby ktoś źle mówił o moim towarze – krzyczał. Mariola, no mówię Ci, to była afera na całego! Szkoda, że akurat wyjechałaś, urlopu Ci się zachciało. I nie wiem, kiedy znowu na naszej ulicy coś takiego się wydarzy, nie wiem. I pomyśleć, że poszło o meble biurowe. Toruń potrafi dostarczyć nam rozrywek… Wracaj już Mariola, tęsknię za naszymi ploteczkami! Patrycja.